Dylematy wiejskiej odbudowy

W 2023 roku ukraiński rząd rozpoczął eksperymentalny program kompleksowej odbudowy sześciu miejscowości zniszczonych podczas rosyjskiej inwazji. Projekt miał stać się wzorem dla przyszłej, masowej odbudowy kraju. Dyskusje urbanistów, architektów, urzędników i deweloperów trwały miesiącami, jednak efekt okazał się skromny: prace realne posuwają się wolno, a odnowienie wybranych wsi i miasteczek przeciąga się na lata.

Na przykładzie kilku miejscowości widać jednak wyraźnie, jakie błędy popełnia państwo:
niedostateczna komunikacja z mieszkańcami, próby narzucania miejskich standardów życia oraz orientacja na uniwersalne modele, które nie przystają do wiejskiej logiki.

Jednym z kluczowych miejsc eksperymentu było Posad-Pokrowskie w obwodzie chersońskim – wieś, w której 80 proc. budynków obróciło się w ruinę. Architekci z kijowskiego biura Archimatica opracowali projekt odnowy 362 domów, z których większość trzeba zbudować od podstaw. Założenie architektów było jasne:

nie chodzi tylko o podniesienie ruin, ale o stworzenie nowego modelu współczesnej ukraińskiej wsi, opartego na lokalnych tradycjach, a nie na kopii miejskich schematów.

Według kuratora projektu, badacza wsi Ołeksandra Stołowego, podstawowym błędem wcześniejszych polityk państwowych było ignorowanie wewnętrznej logiki życia wiejskiego, tego, jak ludzie organizują przestrzeń, relacje społeczne i codzienne funkcjonowanie.

Posad-Pokrowskie otrzymało spójną koncepcję estetyczną: jasne, „biało-gliniane” elewacje, dachy w odcieniach terakoty, prosty design-code przypominający południowoeuropejskie, lecz wciąż głęboko lokalne osady. Zachowano także charakterystyczny dla południa prywatny układ podwórzy, kilka zabudowań tworzących zaciszny, chłodny dziedziniec. Mimo ogromnej skali prac podpisano dotąd zaledwie kilka umów z właścicielami domów. Problemem okazała się komunikacja, a właściwie jej brak.

„Ludzie nie rozumieli, co się dzieje. Nikt im nie tłumaczył, ile to wymaga procedur, ile czasu zajmie. Wiele osób zaczęło podejrzewać, że państwo chce ich oszukać” – mówi Stołowy.

Zwykli mieszkańcy, często starsi i straumatyzowani, zostali pozostawieni sami sobie. Państwowy aparat średniego szczebla nie poradził sobie z dialogiem, a bez niego odbudowa w prywatnym sektorze jest w zasadzie niemożliwa. Kluczowym błędem jest jednak niezdolność państwa do zrozumienia wiejskiego sposobu myślenia. Według Stołowego, życie wsi rządzi się innymi prawami niż miasto.

Stołowy podkreśla, że odbudowa nie przyniesie trwałych rezultatów bez nowego modelu gospodarczego. Wiele wsi nie ma już potencjału rolniczego, ale mają to, czego nie mają miasta: kreatywność, rzemiosło i lokalne kompetencje. W swojej rodzimej Kzyjówce (obwód charkowski) założył coś na kształt mikro-coworkingu, gdzie mieszkańcy zgłaszają swoje umiejętności, nazywają to po prostu „zatią”. Tak powstają małe „rodzinne manufaktury”: wyplatanie, suszenie ziół, wyrób świec, mebli, tkanin, abażurów.

Symbolicznym przykładem jest Mikołaj, który przez całe życie pleciony wici sprzedawał za 50 hrywien. Gdy wykorzystał tę samą technikę do wykonania designerskich abażurów, jego produkty zaczęły sprzedawać się… po 2 tysiące euro. To nie wyjątek, takich osób jest w całej wsi już kilkanaście. Zdaniem Stołowego właśnie w tym tkwi recepta na rozwój: najpierw człowiek i jego talent, potem infrastruktura.

„Ukraińska wieś nie jest o upadku. Jest o kreatywności. Trzeba tylko zmienić punkt widzenia: widzieć nie ruinę, lecz zasób” – podsumowuje architekt.

NG

Źródło:https://epravda.com.ua/infrastruktura/maybutnye-ukrajinskogo-sela-yak-yogo-vidbudovuvati-pislya-ruynuvan-814245/