Nowo wybrany prezydent Karol Nawrocki nie podpisał specustawy przedłużającej legalności pobytu dla uchodźców z Ukrainy do marca 2026 roku.
Stwierdził, że dostęp do Polskiej służby zdrowia powinien należeć się tylko tym Ukraińcom, którzy podejmują się wysiłku pracy w Polsce. Prezydent oznajmił, że dopóki te przepisy się nie zmienią, nie podpisze nowelizacji specustawy. Obecne przepisy obowiązują tylko do 30 września 2025.
Pan prezydent mocno zaskoczył, bo w trakcie kampanii prezydenckiej nic nie wspominał o tym, że jest przeciwny pomocy Ukrainie. 78 % uchodźców ze statusem UKR podjęło pracę, więc mowa o pozostałych 20 % niezaktywizowanych zawodowo. Kim oni są? Kiedy dowiedziałem się o tym newsie, akurat stałem przy konsulacie generalnym Ukrainy w Krakowie i mogłem zapytać co Ukraińcy myślą o tym posunięciu. Zwykła kobieta czekająca na zgłoszenie dziecka do obywatelstwa ukraińskiego pod konsulatem, powiedziała mi, że dla przykładu ona – osoba, która przebywa w Polsce, nie pracuje, urodziła dziecko jest dzięki specustawie objęta ochroną zdrowia, co jest zdaniem pana prezydenta niesprawiedliwe w odniesieniu do Polaków. Tylko jest mała różnica, jej mąż przebywa w Ukrainie, więc nie jest w stanie korzystać z ubezpieczenia męża i dostać pełną opiekę zdrowotną i to jest ta wrażliwa grupa uchodźców, która ucierpi na tej zmianie bardzo mocno i pytanie czy o to naprawdę chodziło? Rzadko mówi się o tym jakiego rodzaju jest wolumen pomocy kierowanej do osób nieaktywnych zawodowo w stosunku do tego, jakie wpłaty do tego samego ZUS-u wpływają dzięki tym ponad 800 tysięcy Ukraińców, którzy są aktywni zawodowo. W najbliższych miesiącach i tak ustawa zostanie podpisana, bo jest to wymóg Unii Europejskiej, mam nadzieję. A ani pracodawcy którzy ich zatrudniają, ani sami Ukraińcy nie są gotowi na powrót i ta ustawa nic zasadniczo nie zmieni w ich sytuacji, za to brak opieki zdrowotnej dla i tak wrażliwej grupy wśród samych obywateli z UKR tylko pogorszy ich sytuację, więc trudno mi sobie wyobrazić, że to jest cel pana prezydenta.
Jeśli chodzi o pracę na czarno, to szara strefa w przypadku obcokrajowców na pewno jeszcze jest, ale nie na skalę jak 5 czy 10 lat temu. Wszystkie nowe przepisy tak uszczelniły obowiązujący system, że w tej chwili jest to prawie niemożliwe. Jeśli specustawa nie będzie obowiązywała od 1 października, system też nie jest przygotowany na to, żeby w ciągu miesiąca setki tysięcy osób wystąpiły o legalizację pobytu w Polsce wg obowiązujących przepisów sprzed specustawy. To będzie kolosalny i natychmiastowy cios dla rynku pracy oraz gospodarki Polski. Czy jest na to gotowa Polska, która już teraz zaczęła odczuwać kryzys także z innych, zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych powodów? Zmiany zaproponowane przez prezydenta osłabią też poczucie bezpieczeństwa Ukraińców, którzy w Polsce pracują i to może być impulsem do zmiany kraju zamieszkania albo nawet powrót do ojczyzny. – komentuje Yuriy Grygorenko, dyrektor Centrum Analitycznego Gremi Personal.