Logistyka w czasach pandemii

Rozmowa z Viktorem Shevchenką, współwłaścicielem i dyrektorem generalnym grupy kapitałowej ZAMMLER należącej do Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

Z powodu rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa dzisiaj wszyscy mówią o kryzysie gospodarczym. Logistyka to back-office gospodarki. Jak zmieniła się sytuacja na rynku usług logistycznych?

W skali globalnej minęło zbyt mało czasu, aby niektóre, szczególnie duże firmy, odczuły zasadnicze zmiany. Na przykład, w segmencie logistyki magazynowej nie widzimy obecnie żadnych istotnych problemów, ponieważ nasi klienci mają zapasy, które pozwalają im nieprzerwanie prowadzić swoją działalność przez kilka miesięcy. Jednak pewne tendencje nadal są zauważalne. Na przykład, nastąpił wzrost zapasów podstawowych towarów o 10-12%. Chodzi o artykuły spożywcze, leki, części zamienne, akcesoria, komunikację mobilną. Jednocześnie zapasy towarów w innych segmentach spadły o 15-17%.

Jak to wygląda w transporcie morskim?

Stawki wysyłki wzrosły teraz średnio o 150-200 USD/TEU z powodu rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa. Skok cen nastąpił w marcu, gdy Chiny zaczęły wznawiać działalność produkcyjną, zwiększyło się zapotrzebowanie na przesyłki towarowe. Biorąc pod uwagę sytuację, występują pewne opóźnienia w procedurach rejestracji towarów w portach. Więcej wysiłku wymaga dostosowanie się do zasad bezpieczeństwa sanitarnego i higienicznego. W marketach i aptekach trzeba utrzymywać odpowiednie odległości, do tego ograniczono liczbę osób, które mogą przebywać w pomieszczeniach itd. Ponadto, niektórzy pracownicy pracują zdalnie, co nie zawsze oznacza terminowość. Jeśli chodzi o prognozę, wszystko tutaj będzie zależeć od dalszego rozwoju sytuacji – od tego, jak szybko można ją ustabilizować, na ile sprawnie zostanie wznowiona praca przedsiębiorstw i dostawców, w szczególności w Chinach.

Co z ruchem samochodowym? Jaka wygląda sytuacja z frachtem międzynarodowym?

Taryfy dla towarów importowanych transportem drogowym wzrosły średnio o 40-50%. Wynika to z braku środków transportu w Europie, a także ze zwiększonego popytu – odbiorcy starają się przecież uzupełnić zapasy. Deficyt transportu zwiększa się z powodu przestojów na przejściach granicznych. Przejazd samochodem w jedną stronę zajmuje średnio 4-5 dni. Na przykład, 23 marca na wyjazd z Ukrainy przez punkt kontrolny Jagodzin trzeba było czekać w kolejce liczącej 800 ciężarówek.

Logistyka przychodów pozostaje niezmieniona, a główne punkty kontrolne pracują bez zmian. Ale większość odbiorców, na przykład we Włoszech, nie działa, przepływ towarów prawie się zatrzymał. Na przykład jeden z naszych klientów całkowicie przestał dostarczać towary domowe, ponieważ wszystkie centra handlowe zostały zamknięte. Jednocześnie rośnie sprzedaż online, a my dostarczamy towary online do sklepów internetowych.

Podam konkretny przykład. Jednemu z naszych klientów dostarczamy produkty czekoladowe. Transport jest ładowany w fabryce producenta w pobliżu Warszawy. Dalej zgłoszenie celne i dostawa do granicy (punkt kontrolny Jagodzin), następnie oclenie towarów, dostawa do magazynu odbiorcy w obwodzie kijowskim, stąd towary są wysyłane do sieci detalicznych.

Wcześniej taka podróż w obie strony (Kijów-Warszawa-Kijów) trwała 5 dni, wraz z przejściem przez granicę i procedurami celnymi. Koszt wynosił około tysiąca euro. Teraz cały rejs trwa 12 dni (6 dni Kijów-Warszawa, 6 dni Warszawa-Kijów), ponieważ sama procedura celna trwa dłużej z powodu zaostrzonych środków bezpieczeństwa, a także kolejek na granicy.

A co z transportem towarów przez terytorium Ukrainy?

Koszt transportu przez terytorium Ukrainy nie uległ zmianom z powodu epidemii. Istnieje niewielki spadek wolumenu – do 10%. Trudno przewidzieć co będzie dalej, ponieważ koszt zależy bezpośrednio od stabilności kursu walutowego.

Teraz najwięcej problemów ma transport lotniczy. Straty linii lotniczych są wyraźne. Co z frachtem?

Rzeczywiście obecna sytuacja z frachtem lotniczym nie jest zbyt pocieszająca. Połączenia lotnicze prawie nie istnieją, a ładunki wcześniej dostarczane lotami pasażerskimi w obecnej sytuacji dostarczane są samolotami towarowymi. W związku z tym miejsca na ładunki brakuje. Linie lotnicze, które nadal obsługują loty na Ukrainę, podniosły ceny biletów. Oto przykład z ostatnich obliczeń dla naszego klienta – wysyłka 2700 kg towarów z Szanghaju będzie kosztować 10 USD/kg. To 27 tysięcy dolarów. Wcześniej maksymalnie 4,50 USD/kg, czyli wysyłka tego samego ładunku kosztowałaby 12 150 USD. W tym przypadku koszt wzrósł ponad dwukrotnie.

Ponadto miejsce trzeba zarezerwować za kilka dni przed wylotem, a obowiązują taryfy z dnia wylotu.

Jakie są prognozy? Jak rozwinie się sytuacja w przyszłości?

W tej chwili ciężko coś prognozować. Nie jestem epidemiologiem. Jeśli mówimy wyłącznie o biznesie, wszystko zależy od zdolności świata, a w szczególności naszego kraju, do ograniczenia epidemii – im szybciej pokonamy wirusa, tym szybciej będzie działać gospodarka. W każdym razie potrzebny jest czas i zasoby, aby w całości przywrócić pracę i ustabilizować sytuację – w większym lub mniejszym stopniu. Musimy być przygotowani na to, że po kwarantannie gospodarka dużo. Powrót do zapotrzebowania sprzed epidemii będzie bardzo powolny. Skala szkód i ich dotkliwość bezpośrednio będą zależeć od czasu trwania epidemii.